Dodano: 08:33, 05.08.2009

Turystom przeszkadzają ptaki, zapach w porcie i kościelne dzwony

Edyta Litwiniuk www.gp24.pl Ptaki hałasują, nad kanałem portowym śmierdzi rybą, a ludzi na ulicach jest za dużo. Turyści w wakacyjnym, nadmorskim kurorcie nie mają łatwego życia... - Proszę pani, tu tak cuchnie, że się nie da wytrzymać. Jak to czym? Rybą cuchnie. Ci rybacy poszaleli, żeby tak śmierdziało. Niech pani przyjedzie i sama sprawdzi. To się prosi o sanepid - alarmował kilka dni temu turysta z Łodzi, wypoczywający na jednym z kempingów w pobliżu kanału portowego w Łebie. Sprawdzam własnym powonieniem. Fakt, rybą czuć. Ale charakterystyczny zapach przy kanale portowym nijak się ma do Sodomy i Gomory naszkicowanej przez czytelnika. Podpytuję jednego z rybaków. - Turystom to wiecznie coś nie pasuje. Jak mu przy kanale portowym śmierdzi rybą, to niech idzie na inny kemping, a nie narzeka - mówi pan Marian. Wtrąca się przysłuchująca się kobieta. - Narzekają, że mewy rano hałasują, że na ulicach tak ciasno, że nie da się przejść. Jak się chce mieć ciszę i spokój, to trzeba w dzicz jechać, a nie do Łeby w sezonie - komentuje pani Alicja, łebianka. Okazuje się, że turystyczne narzekanie to nie pierwszyzna. Jednym przeszkadza jeżdżące ulicami auto, które z głośników namawia do udziału w imprezie, drugim nie pasują quady i rowery jeżdżące ulicami miasta. Ktoś inny narzeka na brak miejsc parkingowych. Najwięcej zgłoszeń w Łebie podczas sezonu to zakłócenia ciszy. Skarżą się zarówno turyści, jak i miejscowi - mówi mł. asp. Daniel Pańczyszyn z KPP w Lęborku. W lecie to miasto tętni życiem do północy, a bywa, że i jeszcze dłużej. Jak ktoś się tu wybiera, to powinien wiedzieć, że ciszy nie ma do późna komentuje pani Alicja i dodaje: Najpierw przyjeżdżają na wczasy, a potem narzekają, że wesołe miasteczko za głośno, że automaty pod oknem. Bywają jednak i żale uzasadnione. Jak turystów wypoczywających w pobliżu kościoła, którzy skarżyli się na... za głośne dzwony kościelne. Powinniśmy zostać uprzedzeni, że dostaniemy kwaterę w sąsiedztwie takiego hałasu - mówi turystka z Poznania. - Ja przeciwko kościołowi nic nie mam, ale z tymi dzwonami to przesada. Nie rozumiem, jak ludzie tu mogą na co dzień mieszkać. Do wszystkiego można się przyzwyczaić. I do mew, i do dzwonów z kościoła, i do hałasu za oknem. Jak turyści trochę u nas posiedzą, to i narzekanie im przechodzi. No, przynajmniej większości - śmieje się pani Alicja. My w Łebie do tłumów turystów latem też się już przyzwyczailiśmy kwituje.